Nie wiedzieć czemu, ale jestem wielkim fanem VW Golfa i oczywiście nie mogłem przeoczyć wjazdu najnowszej odsłony tego modelu do Polskich salonów. Już niedługo u Polskich dealerów zobaczymy VII generację po liftingu.
Cena bazowego modelu jest oczywiście wyższa, przed liftingiem Golfa można było kupić od 63 tysięcy złotych, teraz zapłacimy prawie 67 tysięcy. Wpływ na cenę ma bogatsze wyposażenie i nowe silniki dostępne w gamie. Najtańszy model też zmienił swój motor, porzucił on 1.2 na rzecz litrowego , który rozwija oszałamiającą moc 85KM z resztą taką samą jak poprzednik. Swoją drogą zawsze zastanawiało mnie to czym kierują się osoby kupujące auta z najsłabszym silnikiem dostępnym w ofercie, ale w sumie to nie każdy patrzy na dynamikę swojego auta i nie ma dla niego różnicy czy do setki rozpędza się w 15 czy 8 sekund. Podejrzewam, że najczęstszym powodem dla którego takie samochody znajdują nabywców to chęć posiadania nowego samochodu i ograniczony budżet.

Skrócony cennik:
1. Wersja Trendline (podstawowa) od 66990 zł
2. Wersja Comfortline (+ większy ekran systemu multimedialnego i tempomat)* od 75290 zł
3. Wersja Highline (+ aktywny tempomat i doświetlanie zakrętów)* od 83990 zł
*dopisałem tylko nieliczne dodatki do poszczególnych wersji wyposażenia, po więcej szczegółów zapraszam na stronę VW

Silniki pozostały bez zmian, a do wyboru mamy benzynowe: 1.0 (85KM,110KM) oraz 1.4 (125KM,150KM), natomiast diesle: 1.6 (90KM,115KM) i 2.0 (150KM,184KM)
Dostępny ma być jeszcze nowy o pojemności 1.5, ale na razie próżno szukać go w ofercie.
Golf jest dostępny w wersji 3 i 5 drzwiowej hatchback oraz kombi. VW przyzwyczaił nas, że w standardzie w każdej wersji wyposażeniowej dostajemy to co powinno się tam znaleźć, jednak każdy model ma możliwość dodania ogromnej ilości dodatków za które czasami trzeba niestety słono zapłacić jak np.: sportowe fotele za 9000 zł lub nawigacja satelitarna za 4600 zł.
Zmiany zewnętrzne i wewnętrzne są kosmetyczne, jak to w Golfie zwykle bywa, więc nie ma się o czym rozpisywać. Z przodu reflektory otrzymały diodowe światła do jazdy dziennej, z tyłu światła będą montowane również w technice LED. Wszystko zostało wykonane z należytą starannością, a ja nadal podtrzymuję swoje zdanie i serce bije mi mocniej na myśl, że kiedyś może uda mi się kupić takie auto i oczywiście nie z najsłabszym silnikiem w gamie. Gdybym miał się męczyć z takim silnikiem to chyba raz na zawsze „wymarzony” Golf by mi zbrzydł i to już od pierwszego uruchomienia.

Jakub o Moto

Reklamy