Ostatnimi czasy pisałem o Fordzie Fiesta i Seacie Ibiza, skoro jesteśmy od kilku dni w temacie małych miejskich samochodów to chętnie przedstawię Wam Toyotę Yaris, która przeszła facelifting. Swoją prezentację przedstawiciel segmentu B, będzie miał na zbliżających się targach motoryzacyjnych w Genewie.
Na wstępie warto zaznaczyć, że Yaris otrzyma dwa nowe kolory nadwozia, będą to Nebula Blue i Tokyo Red. Dotychczas w gamie kolorystycznej mogliśmy „poszaleć” maksymalnie z białym lub grafitowym kolorem, teraz nasza Toyota jeżeli będziecie chcieli na pewno nie zostanie niezauważona, a nawet może rozweselić krajobraz na parkingu pod blokiem pełnym czarnych, szarych i srebrnych aut.
Z zewnątrz od razu widać zmiany, w oczy rzuca się ogromny grill nad którym znajdują się nowe reflektory z LED-ami. Na zdjęciach widać też na przodzie maski charakterystyczne zakrzywienie, które przypomina mi zakrzywiony dziób orła. Z tyłu również znajdziemy nowe reflektory, które są dużo większe od poprzednich, ale prezentują się  o wiele lepiej.
toyota-yaris-2017t
Jeżeli chodzi o wnętrze to zostało ono lekko przeprojektowane, zmieniono kolor podświetlenia, nawiewy mają inny wygląd, a kierownica otrzymała nowy kształt wraz ze wstawkami fortepianowej czerni. Przed fotelem kierowcy zmieniono nie tylko kierownicę, ale i zegary, które są analogowe. Po środku natomiast wkomponowano 4,2 calowy kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego. Odświeżony model otrzymał także nowe tapicerki, a każda wersja posiada w standardzie pakiet systemów bezpieczeństwa (m.in. ochrona przed zderzeniowa, automatyczne światła drogowe i ostrzeganie przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu).
Podstawową jednostką w Yarisie, będzie litrowy, trzycylindrowy motor o mocy 69KM. Ciekawostką i nowością jest silnik 1.5 , który zastąpi starego benzyniaka 1,33. Czyżby era downsizingu miała dobiegać powoli końca? Nowa jednostka jest mocniejsza o 10% od poprzedniej, a mimo to potrafi się zadowolić mniejszą ilością paliwa. Moc tego silnika to 111KM oraz 136Nm przy 4400 obr./min., dzięki temu przyśpieszenie do 100 km/h trwa 11 sekund. Do najmocniejszej wersji można zamawiać automatyczną skrzynię biegów, która nieznacznie wydłuży sprint do 100 km/h, ale za to zmniejszy zużycie paliwa w porównaniu do wersji z manualną skrzynią biegów. Podczas wprowadzanych zmian pomyślano też o układzie hybrydowym, teraz jednostka ma być bardziej wyciszona. Zawieszenie przeszło kilka modyfikacji, dzięki którym jazda ma być przyjemniejsza, a reakcje na zmianę kierunku jazdy mają być precyzyjniejsze, poprzez zastosowanie nowego elektrycznego wspomagania układu kierowniczego.
Gdzieś przeczytałem, że częściej od podstawowego silnika 1.0 , będzie wybierany nowy 1.5 , a to ze względu na podejście Polaków do małych silniczków. Chciałbym, żeby tak było, bo przecież im mocniejszy silnik tym łatwiejsze i przede wszystkim bezpieczniejsze poruszanie się po drogach, ale jak zwykle wszystko może się rozejść o cenę. Zdaję sobie sprawę z tego, że mocniejsze silniki muszą więcej kosztować, ale biorąc pod uwagę zarobki naszego społeczeństwa to rozsądek podpowiada mi, że znaczna część sprzedaży Yarisa, będzie bazować na podstawowej jednostce. Tym bardziej, że kwota 60 czy 70 tysięcy to nie jest mało za tak niewielkie auto, a przecież bez problemu taką cenę osiągniemy we współpracy z konfiguratorem na stronie Toyoty doposażając samochód w ciekawe gadżety. Z niecierpliwością czekam na prezentację usportowionej „Yariski” w Genewie, 210KM w tak małym samochodzie na pewno spowoduje uśmiech na twarzy każdego, kto zajmie miejsce za kierownicą i w tym przypadku cena nie gra roli – takie auta kupuje się sercem !
toyota-yaris-sport-2017t

Jakub o Moto

Reklamy